Urodziłem się w Kruszelnicy nad Hoczewką, w Bieszczadach. Okolica lesista, górska gleby przeważnie pod grykę i jęczmień. Za to miody wielokwiatowe i spadziowe. Pełne słoje złocistości przelewały się na parapetach i w kamionkowych dzbanach szeregami w piwnicy.
Wywodzę się z rodziny zamożnej, podobno spokrewniony z ongisi hipotecznym i sławnym rodem Balów, niepisanym włodarzem tych stron. Po kądzieli dzieczyliśmy rozległe pola i łąki, czyli zasobne gospodarstwo z dziada pradziada.
Celowo nie podaję dokładnej daty mojego urodzenia ani nazwiska. Cząstka tajemniczości mi się należy. Zresztą za taką prawdę kiedyś się lądowała się w kazamatach. Niepewność we mnie nadal się tli. Wybrałem swego rodzaju kamuflaż.
fragment powieści